o projekcie    osiem dni    fotoreporterzy    galerie    kontakt

 

dzień czwarty

 

 

Dziesięciu fotoreporterów i dziesiątki mieszkańców powiatu w piątek, 8 sierpnia wyruszyło z aparatami fotograficznymi na polowanie na rzeczywistość. - Fotografujemy dzień, takim, jaki jest, w powiecie, jaki tego dnia zastajemy. Ten dokument naszego czasu już dziś ważny i ciekawy, wartości będzie nabierał z biegiem lat - powiedział Andrzej Jęcz, starosta kościański, współorganizator akcji PKS 080808.

Zapowiadało się ponuro. Od samego ranka lało i to jak z cebra. To już chyba pekaesowa tradycja. Padało bowiem i 5 maja 2005 i 6 czerwca 2006 i 7 lipca 2007. Bo, przypomnijmy, fotograficzny PROJEKT PKS odbywa się raz w roku i to zawsze tego dnia, którego data układa się w ciąg powtarzających się liczb. W tym roku wypadała na piątek, 8 sierpnia. Fotografujemy ludzi i miejsca tak jak ich/ je zastajemy - w sytuacjach zwykłych lub niezwykłych, przy czynnościach codziennych i trywialnych lub wręcz przeciwnie - wyjątkowych. Fotografujemy jednym słowem wszystkich, którzy nie zdołają przed nami uciec. Autorowi projektu - Pawłowi Sałackiemu, zastępcy red., nacz ,,GK’’ udało się do niego w tym roku zaprosić aż ośmiu fotoreporterów.

- Po raz pierwszy część fotoreporterów miała zaplanowane wizyty i tematy do realizacji. Chcieli skupić się na jednym miejscu i jednym temacie, ale pogoda i inne niezależne od nas okoliczności doprowadziły do tego, że jak zwykle prawie wszyscy wyszliśmy w ciemno na ulice. Tak projekt sam zmusił nas do trzymania się jego idei. I dobrze - uśmiecha się Sałacki.

A powiat fotografowali w tym roku: Mariusz Ciesielski (drugi raz), Sławek Skrobała (po raz czwarty), Marta Michałowska (po raz drugi), profesor Andrzej Florkowski (po raz drugi), Bogdan Ludowicz (po raz czwarty), Bartosz Dziamski (po raz drugi) i Marek Lapis (po raz pierwszy). Fotograficznie w projekt zaangażował się też jego autor - Paweł Sałacki, a redakcję ,,GK’’ reprezentowała po raz czwarty autorka tego tekstu - Alicja Muenzberg.

Mariusz Ciesielski od siódmej rano dokumentował piątek w RSP Nowa Droga w Kurowie.
- Zrobiłem kilka niezwykłych dla mnie zdjęć, można rzec z nowym pomysłem. Wyjaśnię tylko, że są nieostre. Obraz ułożył się jednak w tak fantazyjny ciąg plam... Podoba mi się - stwierdza Mariusz.

Sławek Skrobała skupił się na trasie śmigielskiej kolejki wąskotorowej (gmina Śmigiel).
- Część drogi przejechałem, a część przeszedłem i... nie spotkałem tam żywego ducha. Fotografowałem głównie martwą naturę i formy minimalistyczne, mam tu na myśli przystanki kolejowe no i ślimaki, kury... Niestety, wrażenie mam takie, że teraz ślimaki przejęły kolejkę - opowiada Skrobała. Zajrzał też między innymi na wykopaliska w Bruszczewie, ale tam też nikogo akurat nie było. Uwiecznił więc same dziury w ziemi.

Marta Michałowska fotografowała na letnisku w Dębcu (Gmina Kościan). Nikt sprzed obiektywu jej raczej nie uciekał, bo też niewiele osób tam spotkała:
- Było pustawo. Około południa wyszło słońce, ale niewiele to zmieniło. Ze zdjęć jestem jednak zadowolona. Myślę, że udało mi się oddać atmosferę tego miejsca w tak nudny dzień...

Profesor Florkowski fotografował w Kościanie i to stacjonarnie: na deptaku ustawił przenośne studio fotograficzne i w tym studio fotografował przechodniów. Trzydziestu!

- Odpukać, udało się - stwierdza profesor. - Na szczęście przestało padać i na szczęście mimo wiatru wszystko się udało. Byłem jednak zdumiony, że tak wiele osób obawiało się zdjęcia. Sądziłem, że w dobie, gdy każdy w telefonie komórkowym ma aparat fotograficzny i gdy robimy sobie już zdjęcia prawie non stop, obaw przed ustawieniem się przed obiektywem już nie ma. A tu okazało się, że mieszkańcy Kościana i okolic są nieufni, czują się przed obiektywem niepewnie, obawiają się czegoś, czują się zagrożeni...
Osoby, które zdecydowały się na zdjęcie w przenośnym studio na deptaku i zostawiły profesorowi swoje adresy, otrzymają na pamiątkę odbitki.

Bogdan Ludowicz dzień fotograficzny zaczął od dwóch kolizji przy drodze numer pięć i zdjęć z wyławiania topielca, ale potem skupił się na wartościach duchowych i uczestniczył w próbach Orkiestry Dętej TON i Teatru 112.

Bartosz Dziamski dzień zdjęciowy miał trochę krótszy, niż inni uczestnicy, bo musiał z powodów zawodowych wyjechać na kilka godzin do Poznania, ale z wykonanych w ekspresowym tempie zdjęć zadowolony jest bardzo:
- Było trudniej, niż w zeszłym roku, bo wówczas więcej się działo, ale jak zwykle było twórczo i ciekawie. Fotografowałem na przykład ślub dwojga policjantów w Kościanie.

Marek Lapis kręcił się z aparatem po gminie Krzywiń.
- Pojechałem do Lubinia, ale tam ani przeora, ani podprzeora, ani proboszcza nie było. Zgody na zdjęcia nie dostałem, ale za to w Cichowie udało mi się zrobić kilka fajnych, sielankowych fot piątkowego popołudnia. Obfotografowałem nawet jeden ślub. Uczestniczyłem w tym projekcie po raz pierwszy i było to naprawdę bardzo miłe doświadczenie. Z chęcią przyjadę za rok - zadeklarował.

A profesor Florkowski realizujący swój heppening fotograficzny przy kościańskim rynku sam stał się tematem fotograficznym Pawła Sałackiego.
- Byłem cały czas śledzony - żartuje pan Andrzej.

Zdjęcia wykonane przez fotoreporterów i mieszkańców podczas PKS 080808 tradycyjnie trafiły do zbiorów kościańskiego muzeum, a część z nich (około 300) obejrzeć można na stronie internetowej projektu.

ALICJA MUENZBERG